środa, 12 lutego 2020

Jadalne rośliny dziko rosnące

Jadalne rośliny dziko rosnące


Autor: Iwona Pliszka


Ponieważ od tysiącleci uprawiamy rolnictwo, to z wyjątkiem marginalnych, zanikających kultur gdzieś w Afryce i Ameryce Południowej zrezygnowaliśmy niemal całkowicie ze zbieractwa.


W Europie wyjątkiem jest jedynie konsumpcja grzybów i nielicznych owoców leśnych, których nie potrafimy uprawiać. A przecież nadających się do spożycia dziko rosnących roślin jest znacznie, znacznie więcej...

Z dzieciństwa pamiętam jeszcze zbieranie pokrzyw na miejskich nieużytkach (od trzydziestu lat nieistniejących), które potem na pyszny sok przerabiała moja Babcia. A z owoców dzikiej róży, rosnącej na tym samym miejscu, wyrabiała domowe wino w wielkim gąsiorze. Ponad dziesięć lat po Jej śmierci znaleźliśmy jeszcze w piwnicy zapomnianą butelkę tego wina. Grzało jak nie wiem co...

A więc pokrzywa. Cenne źródło witamin, zwłaszcza na wiosnę po długiej zimie, nadaje się także na zupę, gorący napar do picia, a nawet na sałatkę (tylko trzeba jej liście obgotować przed użyciem w celu pozbycia się parzącego jadu). Do sałatki dodać można także liści lebiody czy mniszka lekarskiego – pospolitych chwastów polnych.

Nieco bardziej pożywny jest łopian. Gotujemy na miękko jego kłącza; stanowić mogą na wakacjach nawet główne danie.

Najeść się można także wczesną jesienią w lesie. I nie trzeba do tego mieć szczęścia, żeby znaleźć dziką leszczynę. Równie pożywna jest buczyna, czyli orzeszki pospolitego buku. Dobre do jedzenia nasiona znajdziemy też w szyszce sosnowej. Żołędzie dębu (ich środkowa część) są zbyt gorzkie do spożycia na surowo, ale można jeść je po ugotowaniu. Dobre są zmielone w młynku do kawy i podgotowane z mlekiem zamiast kakao.

A co do samego dębu – jego liście dobrze jest dodać do kiszenia ogórków. Stają się wówczas twarde i chrupiące oraz nie tak łatwo się psują.

Co do owoców – jest ich w lesie wiele. Nie tylko popularne czarne jagody i mniej znane, ale wartościowsze odżywczo, borówki brusznice. Kto ma szczęście, znajdzie na polanie dzikie maliny, poziomki i jeżyny, ale na tym także nie koniec.

Żurawina też jest jadalna, chociaż znamy ją głównie z nazwy kisielu żurawinowego. Nawet łochynia, borówka pijanica, choć nie polecam, bo rośnie zwykle w sąsiedztwie oszałamiających kwiatów bagna zwyczajnego, i stąd ta nazwa. Niewielu wie, że dziko rosną w Polsce także porzeczki, choć owoce tylko niektórych gatunków są smaczne (na przykład górską porzeczkę skalną z własnego doświadczenia zdecydowanie odradzam).

Owoce pospolitego głogu i jarząbu (jarzębiny) należy zbierać i jeść po pierwszych przymrozkach; tracą wtedy goryczkę stając się słodkie i smaczne. O róży już wspominałam. Jadalne są też owoce bażyny czarnej i bzu czarnego, choć z bzem należy ostrożnie z uwagi na właściwości przeczyszczające. Można też jeść (ale niekoniecznie są smaczne) owoce dzikiej jabłoni, gruszy i śliwy tarniny. W literaturze wymienia się też ligustr, irgę, świdośliwę, czeremchę i trześnię, a nawet jałowiec, którego jagody lepiej jednak wysuszyć i użyć do mięsa jako doskonałą przyprawę.

Tak więc miłośnik nieznanych, egzotycznych smaków niekoniecznie musi się wybierać na daleką wyprawę. Znajdzie je też na naszych nieużytkach, na polach i w lasach. Eksperymentatorom radzę jednak wpierw postudiować literaturę (sama tak robiłam przy swoich eksperymentach z dzikimi roślinami), by nie trafili przypadkiem na coś śmiertelnie trującego. Takie rośliny też się na naszych szlakach zdarzają.


Zapraszam na mój blog:

https://ipliszka.com/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Dobrostan zwierząt gospodarskich

Dobrostan zwierząt gospodarskich


Autor: Iwona Pliszka


Przeciwnicy jedzenia mięsa jako argument podają często straszne warunki chowu i uboju zwierząt na nie przeznaczonych. Na przemysłowe tuczarnie mówią nieraz „Auschwitz dla zwierząt”. I trudno odmówić im w tym racji. Społeczeństwo dostrzega jednak ten problem, i aby jemu zaradzić, wprowadzono pojęcie dobrostanu zwierząt.


Jest to pojęcie złożone, a jego definicje obejmują albo tylko stan fizyczny, albo też stan psychiczny i „naturę” zwierzęcia. Najbardziej pełna, obejmująca wszystkie te czynniki, jest definicja w oparciu o tak zwane „pięć wolności”. Mówi ona, że dobrostan zwierzęcia jest wysoki, jeżeli jest ono wolne od głodu i pragnienia, od dyskomfortu, od bólu, urazów i chorób, od lęku i stresu oraz ma zapewnioną wolność realizacji naturalnych dla siebie zachowań. Jest to więc zwierzęcy odpowiednik pojęcia „jakości życia” u ludzi.

O ile cztery wolności „negatywne” (wolności „od”) raczej nie wymagają komentarza i sprowadzają się do zapewnienia zwierzęciu odpowiednich warunków i opieki, to wolność realizacji naturalnych zachowań jest trudniejsza do zagwarantowania. Będzie to na przykład umożliwienie kurom grzebania w ziemi albo wypuszczanie stada bydła na naturalne pastwisko.

Gospodarstwa ekologiczne starają się zapewnić swoim zwierzętom i tę wolność. Gorzej jest z wolnością realizacji naturalnych zachowań rozrodczych, które kłócą się często z wymogami bezpieczeństwa lub kontroli populacji (kastracja, sterylizacja), albo wymogami hodowlanymi (sztuczna inseminacja samic w rui nasieniem odpowiedniej wartości).

Lecz i bez tego sytuacja jest tu nieporównanie lepsza niż w hodowlach przemysłowych, gdzie nienaturalne stłoczenie zwierząt (stres), brak naturalnego światła czy atmosfera przesiąknięta amoniakiem, nadto podłoga betonowa lub z rusztu (dyskomfort) i często brak odpowiedniej opieki weterynaryjnej (urazy, na przykład kończyn) wołają o pomstę do nieba.

Współcześnie nie ulega już wątpliwości, że jest etycznym obowiązkiem człowieka zapewnienie odpowiedniego poziomu dobrostanu chowanym przezeń zwierzętom. Zagadnienie to wchodzi też w zakres stanowionego prawa. Z uwagi na to ostatnie rozwinęły się szczegółowe metody oceny dobrostanu, w oparciu o oględziny weterynaryjne zwierzęcia, analizę jego zachowania, a także poziomu hormonów stresu we krwi i inne wskaźniki laboratoryjne.

Osobnym zagadnieniem jest problem śmierci zwierzęcia. Wymogi dobrostanu w transporcie na miejsce uboju obejmują ograniczenie czasu głodówki przedubojowej, transportowanie razem zwierząt, które się znają oraz ogólnie staranie o możliwą minimalizację nieuchronnego w tym wypadku stresu. W samej natomiast ubojni oznacza to prawidłowe ogłuszenie zwierzęcia (w czasie około 15 milisekund) i szybkie wykrwawienie, zanim zwierzę zdąży wrócić do przytomności.

A co z tak zwanymi szkodnikami, których populację musimy ograniczać ze względów gospodarczych? Wymogi etyki nakazują tu stosowanie metod powodujących możliwie szybką i bezbolesną śmierć zwierzęcia (na przykład gryzonia), a także unikanie wolno rozkładających się trucizn mogących zaszkodzić drapieżnikom, które zatrutą padlinę skonsumują.

Toczy się też dyskusja, czy naukę o dobrostanie należy stosować wobec zwierząt dzikich. W stosunku do tych trzymanych w niewoli, w celach naukowych, edukacyjnych czy rozrywkowych – z całą pewnością tak. Natomiast dobrostan zwierząt dzikich żyjących na wolności jest często niski (głód zmuszający do poszukiwania pożywienia, dyskomfort termiczny zwłaszcza zimą, stres związany z obroną przed drapieżnikami) i jest to stan naturalny. W zamian zwierzęta te mają z reguły pełną wolność realizacji naturalnych zachowań, co dla ich psychiki wydaje się mieć znaczenie decydujące. Osąd ten opieram na ich własnych wyborach – bowiem złapane i umieszczone w „komfortowych” warunkach przy pierwszej nadarzającej się sposobności... uciekają.


Zapraszam na mój blog:

https://ipliszka.com/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Idea korytarzy ekologicznych

Idea korytarzy ekologicznych


Autor: Iwona Pliszka


W latach 70-tych XX wieku zaczęto coraz wyraźniej dostrzegać, że dotychczasowa koncepcja ochrony przyrody zaczyna być niewystarczająca. Polegała ona, i to jest nadal aktualne, na pozostawieniu szczególnie cennych przyrodniczo obszarów w możliwie nienaruszonym stanie. Koncepcja ta miała jednak pewne braki.


Jednym z nich było niedostrzeganie, że pewne tereny swoją bioróżnorodność zawdzięczają właśnie tradycyjnym formom gospodarowania człowieka. Po ich zaprzestaniu, na przykład rezygnacji z wykaszania traw, obszar chroniony zarastał, przestawał być dajmy na to atrakcyjnym miejscem gniazdowania ptaków (lub siedliskiem kwiatów łąkowych) i nie tylko nie zyskiwał na wartości, lecz tracił. Dlatego dziś w wybranych rezerwatach przyrody dokłada się starań, by kontynuować tradycyjną gospodarkę rolną.

Innym brakiem ówczesnej koncepcji była izolacja poszczególnych obszarów chronionych. Otoczone presją terenów zagospodarowanych, okazywały się one zbyt małe, by samodzielnie zachować swoją bioróżnorodność. Jako wyjście z tej sytuacji zaproponowano połączenie ich w sieć tak zwanymi korytarzami ekologicznymi.

Mogą to być obiekty naturalne lub utworzone przez człowieka. Takimi naturalnymi korytarzami ekologicznymi są przede wszystkim doliny i pradoliny rzeczne. Unia Europejska wytypowała osiem rzek, których doliny uważa się za najważniejsze korytarze ekologiczne o znaczeniu międzynarodowym. Są to rzeki Soca, Sava, Loara, Dunaj, Cisa, Wisła, Bug i Ural. Paneuropejska Strategia Różnorodności Biologicznej i Krajobrazowej zaleca kompleksową ochronę naturalnego charakteru tych rzek.

Korytarzami ekologicznymi są też w naturze pasy leśne, pasma gór i wyżyn (szczególnie zalesionych), a w terenie zurbanizowanym pasy zieleni. W przypadku przemieszczania się ptaków korytarz nie musi mieć formy ciągłej, lecz może też stanowić pewien ciąg niezbyt oddalonych od siebie, mało zmienionych środowisk.

Zaleca się, by korytarz ekologiczny był odpowiednio szeroki. Wówczas niweluje się tak zwany efekt krawędzi, czyli niedostateczne spełnianie przezeń swych funkcji w pobliżu granicy z obszarem zagospodarowanym. Jest to szczególnie ważne w przypadku dużych leśnych zwierząt, zwłaszcza płochliwych, na przykład wilka czy rysia. Takie ostrożne zwierzęta będą miały opory przed skorzystaniem z korytarzy zbyt wąskich.

W Polsce próbuje się zaprojektować kompleksową sieć obszarów chronionych i korytarzy ekologicznych w ramach Programu Natura 2000. Jest to jednakże bardzo trudne. Połączenie poszczególnych siedlisk wymaga korekty planów gospodarczych na bardzo dużych obszarach, co spotyka się często z oporem lokalnych społeczności. Sytuację komplikuje ponadto fakt, że nie istnieją uniwersalne korytarze ekologiczne. To, co dla jednych gatunków jest niezbędne do migracji, dla innych może być z kolei barierą. Tak na przykład dla chronionych polnych zwierząt przeszkodą będą szerokie pasy leśne.

Sporządzenie sensownego planu korytarzy ekologicznych w Polsce jest więc nie lada wyzwaniem i wymaga ścisłej współpracy biologów, leśników, hydrotechników, a także władz państwowych i samorządowych. Trzeba przekonać też lokalne społeczności o korzyściach płynących z istnienia tych struktur i pokazywać sposoby zarobienia na nich. Na przykład w oparciu o coraz popularniejszą w Europie turystykę przyrodniczą.

Image by bertvthul from Pixabay


Zapraszam na mój blog:

https://ipliszka.com/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Co to są programy rolnośrodowiskowe?

Co to są programy rolnośrodowiskowe?


Autor: Iwona Pliszka


Ochrona przyrody kojarzy nam się zwykle z tak zwanymi „dziewiczymi” terenami, rezerwatami czy parkami narodowymi. Do niedawna tak właśnie było. Chroniło się – i nadal się chroni – obszary możliwie mało zmienione ręką człowieka, aby w nienaruszonym stanie zachować je dla przyszłych pokoleń.


Tylko że takich obszarów jest stosunkowo mało. W Europie ogromna większość powierzchni to tereny rolnicze, na których od wieków prowadzi się gospodarkę. W ostatnich kilkunastu – dwudziestu paru latach zauważono potrzebę ochrony bioróżnorodności także i na tych obszarach. Służą do tego tak zwane programy rolnośrodowiskowe.

Są one finansowane z budżetu Unii Europejskiej. Polega to z grubsza na tym, że rolnik, który ziemię uprawia – właściciel albo wieloletni dzierżawca – otrzymuje specjalną dotację na ochronę przyrody na swoim gospodarstwie. Ochrona ta może się odbywać na różne sposoby i z różną intensywnością, dlatego też same programy rolnośrodowiskowe dzielą się na poszczególne podprogramy.

Jednym z nich jest rolnictwo ekologiczne, o którym szczegółowo w innym rozdziale. Właściwie prowadzona gospodarka ekologiczna przyczynia się bowiem do ochrony, a nawet wzrostu bioróżnorodności.

Drugi podprogram to ochrona zasobów genetycznych w rolnictwie – a więc tradycyjnych ras zwierząt gospodarskich i odmian roślin. Te dwa podprogramy można realizować na terenie całego naszego kraju.

Nieco więcej ograniczeń przynosi trzeci podprogram, czyli ochrona środowiska przyrodniczego i krajobrazu. Również obejmuje on teren całego kraju, jednak z wyłączeniem miejsc szczególnie problematycznych środowiskowo, gdyż znacznie zdegradowanych.

Czwarty i najważniejszy podprogram to ochrona różnorodności biologicznej obszarów wiejskich. Jest on przeznaczony dla terenów o wysokich walorach przyrodniczych (tak zwane obszary przyrodniczo wrażliwe). W ich skład wejdą obszary chronione wraz z otulinami. Wstępnie oblicza się, że tereny te obejmą około 10% powierzchni naszego kraju.

W zależności od podprogramu, a także poziomu jego wdrożenia, praktyka programów rolnośrodowiskowych obejmuje od zwykłej, dobrej praktyki rolniczej (a więc właściwe nawożenie, przestrzeganie zasad dobrostanu zwierząt, przechowywanie ich odchodów w sposób nieszkodliwy dla środowiska i tak dalej – szczytem tych dobrych praktyk jest rolnictwo ekologiczne) aż po specjalne zabiegi mające na celu ochronę przyrody. Uczestnictwo jest dobrowolne; rolnik musi sam złożyć wniosek o przystąpienie i opracować plan gospodarowania wspólnie z uprawnionym do tego ekspertem. Po pozytywnym rozpatrzeniu wniosku otrzymuje dotację w zależności od wielkości gospodarstwa, stosowanego podprogramu i poziomu jego wdrożenia.

Niewątpliwie przyjazna dla środowiska gospodarka rolna ma ogromne znaczenie dla ochrony przyrody w Europie. Tym bardziej, że jak wskazują badania, tradycyjny krajobraz rolniczy jest dla psychiki człowieka najbardziej przyjazny. Przypomina on bowiem krajobraz afrykańskiej sawanny, gdzie wyewoluował nasz gatunek i gdzie nadal podświadomie tęsknimy, niezależnie od miejsca naszego zamieszkania.


Zapraszam na mój blog:

https://ipliszka.com/

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Przygotowujemy wyprawkę dla szczeniaka

Przygotowujemy wyprawkę dla szczeniaka


Autor: Monika Bojar


Przyjęcie do domu szczeniaka to duża odpowiedzialność. Musimy bowiem zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa, a także zadbać o zaspokojenie wszystkich jego potrzeb fizjologicznych. Jak przygotować się na pojawienie się szczeniaczka w domu?


Smycz i obroża

To absolutna podstawa, jeśli chodzi o wyprawkę dla szczeniaka. Piesek od małego musi być nauczony chodzenia na smyczy. Dla szczeniaka warto kupić obrożę z regulacją, gdyż maluch szybko będzie rósł i tym samym konieczne będzie poszerzanie jej obwodu. Z kolei smycz powinna być dopasowana do rozmiaru i wagi psa. Jeśli nasz maluch należy do ras dużych, nie kupujmy cieniutkiej smyczki, gdyż po kilku tygodniach może się okazać, że nie wytrzyma ona siły szczeniaka, który nagle postanowił się zerwać widząc ptaka czy fruwający w powietrzu listek.

Posłanie

Wygospodarowanie specjalnego miejsca dla psa ma ogromne znaczenie dla jego dalszego rozwoju. To właśnie tam będzie on mógł odpocząć i się zrelaksować. Powinno to być zatem wygodne posłanie, które zawsze będzie znajdowało się w tym samym miejscu.

Na rynku mamy szeroki wybór kojców domowych dla psów. Mają one różne rozmiary oraz kształty. Niektóre psy nie potrafią jednak spać w kojcu i po kilku dniach albo kładą się obok niego, albo zwyczajnie niszczą go na strzępy. Czasami wystarczy położyć zwykły, ciepły kocyk, najlepiej taki, w który maluch był wcześniej owinięty i czuje na nim swój zapach.

Miska na jedzenie i wodę

Szczeniak powinien mieć swoje własne miski, które będą należały wyłącznie do niego. Nie mogą to być zatem przypadkowe naczynia, które akurat mamy pod ręką i po nakarmieniu psa powrócą do swojej dawnej funkcji. Pies musi od początku kojarzyć je z posiłkiem czy piciem, gdyż dzięki temu nauczymy go, że posiłki podawane mu są regularnie wyłącznie w tych naczyniach.

Zabawki

Każdy pies uwielbia zabawę, a dla szczeniaka jest to doskonały sposób na rozwijanie umiejętności oraz poznawanie świata. Przynosząc szczeniaka do domu pamiętajmy o zapewnieniu mu zabawek, dzięki którym nie tylko będzie on zajmował swój czas, ale również zniesie pierwsze stresy związane z nowym miejscem. Polecamy w szczególności różnego rodzaju gryzaki, szarpaki, pluszaki, a także zabawki logiczne. Świetnie sprawdzają się również różnego rodzaju kule - smakule,w których możemy ukryć przekąski dla malucha.

Karma

Pamiętajmy, aby pod żadnym pozorem nie dawać szczeniakowi jedzenia, które sami jemy. Oddawanie mu resztek z obiadu może okazać się tragiczne w skutkach. Zdecydowanie należy kupić karmę przeznaczoną dla szczeniąt w danym wieku. W sklepach zoologicznych możemy znaleźć karmy dla alergików, które mają delikatny skład, który nie uczula. To dobre rozwiązanie na początek, jeśli jeszcze nie wiemy, jak szczeniak znosi dane składniki.

Tak przygotowana wyprawka dla szczeniaka sprawi, że już od pierwszych chwil w nowym lokum poczuje się on jak w domu.




Polecamy: sklep dla psów 4dogs.online

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Zabawki polecane dla szczeniąt

Zabawki polecane dla szczeniąt


Autor: Monika Bojar


Jednym z najważniejszych elementów życia szczeniaka jest zabawa. Służy ona nie tylko temu, aby malec zajął czas. Jej główną rolą jest dostarczenie bodźców do poznawania przez pieska otaczającego go świata. Dziś podpowiemy, jakie zabawki warto kupować dla szczeniaka.


Gryzaki

To chyba najpopularniejszy rodzaj zabawek zarówno dla szczeniąt, jak i dorosłych. Gryzaki pomagają rozładować napięcie oraz poradzić sobie ze stresem, na przykład wówczas, gdy malec trafia do nowego domu lub gdy zostawiamy go samego wychodząc do pracy. Gryzaki są bardzo przydatne w czasie ząbkowania i wymiany zębów, gdyż pozwalają masować dziąsła łagodząc przy tym dolegliwości. Gryzaki mogą mieć formę piłeczki, kości lub innej figury, często posiadają różnego rodzaju wypustki, które podczas zabawy pozwalają również delikatnie ścierać osad nazębny, dbając tym samym o higienę pyska.



Szarpak

To kolejna zabawka, którą uwielbiają psy w każdym wieku. Szarpak to najczęściej sznurek, niekiedy zakończony piłeczką lub kawałkiem poroża. Umożliwia wspólną zabawę właściciela z pieskiem poprzez przeciąganie. Dla psa jest to świetna atrakcja i zarazem okazja do wzmacniania więzi ze swoim opiekunem. Bawiąc się szarpakiem ze szczeniakiem należy zachować ostrożność i nie przeciągać go zbyt mocno i dynamicznie, aby nie uszkodzić maluchowi zębów lub nie spowodować kontuzji stawu w wyniku nagłego szarpnięcia.

Smakule i konga

To rodzaj zabawki, w której można ukryć różne smakołyki. Zadaniem szczeniaka jest wymyślenie, jak je wydobyć: poprzez wylizywanie, wydrapanie łapą lub w inny, kreatywny sposób. Smakule i konga zapewniają szczeniakowi zabawę na długi czas, a przy okazji są motywujące, gdyż nagrodą jest wyciągnięty smakołyk. Warto pamiętać, aby kontrolować ilość smakołyków podawanych psu za pomocą tego rodzaju zabawki, aby nie przekroczyć dziennej dawki kalorii.

Pluszaki

Szczególnie polecane dla młodych szczeniąt, które mają jeszcze mleczaki i gumowe zabawki mogłyby być dla nich za twarde. Pamiętajmy o tym, aby wybierać pluszaki, które wykonane są z materiału pozbawionego frędzli czy łatwych do oderwania guziczków, którymi maluszek mógłby się zadławić. Maskotki dla szczeniaków często posiadają wewnątrz piszczałkę, która jest dodatkową atrakcją dla pieska. Warto jednak kontrolować zabawę z pluszakami, gdyż w chwili naszej nieuwagi szczeniak może rozerwać materiał i zainteresować się znajdującym się wewnątrz puchem, zjadając go.

Zabawki dla szczeniaków powinny być dopasowane do ich wielkości oraz etapu rozwoju. Nigdy nie dawajmy maluchom zabawek, które są dedykowane starszym psom lub które posiadają małe, łatwe do oderwania elementy - bezpieczeństwo szczeniaka jest bowiem najważniejsze.


Polecamy: zabawki dla psów w sklepie online

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

wtorek, 12 marca 2019

Obszary chronionego krajobrazu – czym są i czy można w ich sąsiedztwie budować?

Obszary chronionego krajobrazu – czym są i czy można w ich sąsiedztwie budować?


Autor: Robert Wąsik


Obszary chronionego krajobrazu to jedna z form ochrony środowiska i przyrody w Polsce. Obejmują pełne kompleksy przyrodnicze, na przykład cały las lub torfowisko, a na ich obszarze ograniczona jest swoboda budowlana.


Po co wyznacza się OCK?

Obszary chronionego krajobrazu mogą być wyznaczane ze względu na funkcje korytarzy ekologicznych, jednak zdecydowanie częściej wyznacza się je dlatego, że zwiększają atrakcyjność turystyczną regionu, jednocześnie nie krępując w sposób szczególny swobody działalności gospodarczej.

W praktyce OCK wyznacza się po to, aby ocalić te elementy przyrody, które są cenne nie tylko ze względu na funkcje w ekosystemie, ale także w budżetach województw – na obszarze chronionym można wyznaczać dowolne szlaki turystyczne, a obostrzenia mogą objąć tylko 9 zakazów ustawowych – wśród nich nie ma całkowitego zakazu zabudowy.

Można budować, czy nie?

Na terenie OCK zgodnie z ogólnymi procedurami wyznacza się działki budowlane, choć znacznie częściej (z racji lokalizacji tych nieruchomości i ich znaczenia) są to działki rolne lub leśne z możliwością zabudowy. Oznacza to w praktyce, że bez zbędnych formalności (tzw. odrolnienia działki) można postawić na niej zarówno domki letniskowe, jak i całoroczny budynek mieszkalny.

Można też na terenach chronionych prowadzić działalność gospodarczą, pod warunkiem jednak, że nie doprowadzi ona do degradacji środowiska lub wprowadzenia doń substancji szkodliwych. Można więc otworzyć kwiaciarnię, wypożyczalnię rowerów lub restaurację, ale nie ma mowy o zakładzie utylizacji odpadów lub hałaśliwych halach produkcyjnych.

Czy warto budować w OCK?

Zdecydowanie tak. Z jednej strony jest to teren atrakcyjny przyrodniczo, a z drugiej nie podlega zbyt rygorystycznej ochronie. Najlepszym dowodem na to, że obszar chronionego krajobrazu w niczym nie przeszkadza, jest fakt, że do tej pory ponad 1/5 powierzchni Polski jest chroniona właśnie w ten sposób i nikt nie robi z tego powodu wielkiej afery. Jest to znakomite rozwiązanie dla inwestorów, którzy chcą mieć pewność, że tuż za płotem nie powstanie ani teraz, ani w dającej się przewidzieć przyszłości spalarnia śmieci lub ruchliwa droga. Oczywiście nie wszystkie działki mają pozwolenie na budowę, ale to już przy przeglądaniu ofert należy zdecydować sie na konkretne nieruchomości, na których nic nie ogranicza swobody budowlanej.


http://dzialki-sprzedaz.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

5 miejsc, w których niemal nieustannie pada deszcz

5 miejsc, w których niemal nieustannie pada deszcz


Autor: Henryk Czerwinski


Są na tym świecie miejsca, w których deszcz pada niemal nieustannie. Wiele z nich znajduje się w pobliżu dużych zbiorników wodnych lub gór, które nie pozwalają na dużą zmienność klimatu. Kilka takich deszczowych miejsc będziesz mieć okazje poznać w dzisiejszym artykule.


W każdym z tych miejsc spada ponad 10 000 mm wody na m2 rocznie, czyli więcej jak 830 mm wody na m2 miesięcznie.

Mawsynram, Indie: 11 871 mm.

Mawsynram to wioska w północno-wschodnich Indiach, w której każdego roku spada 11 871 mm wody na m2. Oznacza to, że średni opad dzienny wynosi 29,78 mm wody na m2. Mieszkańcy są przyzwyczajeni do częstych opadów do tego stopnia, że każdy z nich posiada duże nakrycie głowy i pleców, które pełni funkcję parasolki. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć jak prezentuje się wspomniane nakrycie.

Czerapuńdżi, Indie: 11 777 mm.

Czerapuńdżi to 15-tysięczne miasto w północno-wschodnich Indiach, położone zaledwie 10 kilometrów w linii prostej od wioski Mawsynram. Miasto znajduje się na płaskowyżu Szilong, który warunkuje tutejszy klimat. Obecnie spada tu około 11 777 mm wody na m2 rocznie, ale w okresie od sierpnia 1860 do lipca 1861 spadło tu aż 26 471 mm wody na m2. Dzięki temu miasto znajduje się w Księdze rekordów Guinnessa.

Tutendo, Kolumbia: 11 770 mm.

Tutendo to niewielka miejscowość w Kolumbii, zamieszkiwana przez niż 1000 mieszkańców. Każdego roku spada tu około 11 770 mm wody na m2. Przyczyną takiego stanu rzeczy są dwie pory deszczowe, które zalewają tutejsze ziemie największą ilością opadów w Ameryce Południowej. Nawet pora sucha, która występuje tu od lutego do marca doświadcza około 20 dni deszczu w miesiącu.

Cropp River, Nowa Zelandia: 11 516 mm.

Cropp River to rzeka zlokalizowana na Wyspie Południowej, największej z wysp Nowej Zelandii. To właśnie w obrębie tej rzeki spada aż 11 516 mm wody na m2 rocznie, co czyni z niej jedno z najbardziej deszczowych miejsc na Ziemi. 27 grudnia 1989 roku spadło tu aż 758 mm wody/m2 w 24 godziny, zaś w dniach 12-13 grudnia 1995 roku aż 1049 mm deszczu w ciągu 48 godzin.

San Antonio de Ureca, Gwinea Równikowa: 10 450 mm.

San Antonio de Ureca, znana również jako Ureka, to wieś położona na wyspie Bioko – najbardziej wysuniętej na północ części Gwinei Równikowej. Wieś zaliczana jest do najbardziej mokrych obszarów na świecie, z rocznymi opadami wynoszącymi około 10 450 mm wody na m2. Opady napędzane są wilgocią znad oceanu, która jest powodem tworzenia chmur przy stromych zboczach wyspy.


Opracowanie: Rankingi24.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Jak przerobić brzydką wannę na piękne oczko wodne

Jak przerobić brzydką wannę na piękne oczko wodne


Autor: luklog luk


Własny kawałek ziemi, nawet najmniejszy skrawek zielonego terenu, pozwala wypocząć i zapomnieć o trudach dnia codziennego.


Od jakiegoś już czasu jestem szczęśliwym posiadaczem niewielkiej działeczki w jednym z ogródków działkowych. Jak wiadomo każdy z działkowców dąży do tego, aby właśnie jego parcela prezentowała się ładnie i schludnie. Mimo moich starań na działce pozostał jeden element, który wyraźnie kuł w oczy i nie pozwalał uznać działki za ładną. Była to stara wanna, którą poprzedni właściciel postawił pod ręczną pompą. Wyglądała obskurnie. Długo zastanawiałem się co zrobić z tym fantem. W końcu wpadłem na pomysł, który pozwolił mi na przerobienie tego fragmentu działki na jedno z ładniejszych miejsc. Chciałem zatem podzielić się moim pomysłem i podpowiedzieć przyszłym oczkomaniakom jak z brzydkiej wanny stworzyć niewielkie, ale urocze oczko.

Po pierwsze musimy wykopać w ziemi otwór odpowiedniej wielkości, który pozowali nam zmieścić posiadaną przez nas wannę. Musi być on nieco większy tak, aby na jego dnie zmieściła się odpowiednio gruba warstwa utwardzonego podłoża. Ma ona za zadanie ustabilizować całą konstrukcję, tak aby pod własnym ciężarem wanna nie zapadała się głębiej. Możemy w tym celu użyć ceglanek lub pustaków, co ułatwi nieco pracę. Pod otworem korka warto wykopać nieco głębszy dołek, który wypełniony następnie żwirkiem ułatwi ewentualne spuszczanie wody. Warto także kupić odpowiednią ilość czarnej folii, którą wyłożymy wnętrze pojemnika. Czarne podłoże będzie się prezentowało o wiele ładniej niż biała emalia w, którą najczęściej pokryte są wanny. Następnie pozostaje nam jedynie okopanie całej konstrukcji ziemią i napełnienie wanny wodą. Gdy woda dojrzeje będziemy mogli do niej spokojnie włożyć pierwsze roślinki. Wykopaną ziemię możemy również spożytkować w bardzo ciekawy sposób,a mianowicie z nadmiaru materiału usypać gustowny ogródek skalny, który może się pięknie komponować z samym oczkiem.

Oczywiście takie rozwiązanie nie pozwoli nam na hodowanie zbyt wielu rybek. Możemy się ograniczyć jedynie do mniejszych karasi, które jednak przed zimą będziemy musieli albo wyłowić i przetrzymać u siebie albo u znajomego akwarysty. Niewątpliwie jednak nawet bez rybek oczko będzie prezentowało się pięknie gdy tylko zapewnimy roślinkom odpowiednie warunki. Nie ma bowiem nic piękniejszego niż w pełni rozkwitnięta lilia wodna.


Praktyczny ogrodnik

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Rzeka Rurzyca

Rzeka Rurzyca


Autor: ryszardgol1


Rurzyca łączy ciąg przepięknych polodowcowych zbiorników rynnowych.


Jeziora doliny rzeki Rurzycy to unikalny w powiecie pilskim i jeden z nielicznych w kraju ciąg przepięknych polodowcowych jezior rynnowych, połączonych ze sobą krótkimi odcinkami rzeki Rurzyca. Łączna długość rzeki wynosi około 11 km. Otoczenie jezior w dość mocno pofałdowanym terenie stanowią głównie zwarte kompleksy leśne.

W dolinie Rurzycy licznie występują bijące czystą wodą źródełka, mszary i bagniska. Szczególną osobliwością jest 12 różnej wielkości torfowisk, w większości typu niskiego, w których nadal przebiegają procesy torfotwórcze. Na uwagę zasługuje ponadto nagromadzenie różnych rzadkich gatunków roślin. Botanicy wyróżnili tu 69 gatunków grzybów, 47 wątrobowców, 144 mszaków, 21 paprotników i 450 roślin nasiennych.
23 gatunki rosnących tu roślin objęte są ścisłą ochroną.

Rurzyca

Są to m. in. widłaki, wawrzynek wilcze łyko, bluszcz pospolity, bagno zwyczajne, zimoziół północny, rosiczka okrągłolistna, storczyk krwisty i szerokolistny oraz listera jajowata. Jeziora, torfowiska, bagna i lasy tej okolicy są również siedliskiem różnych gatunków ptactwa wodnego oraz innych zwierząt. Ciąg jezior doliny Rurzycy położony jest na terenie gmin: Jastrowie i Wałcz; między miejscowościami Budy i Czechyń.
Na lewym brzegu jeziora Krępsko Średnie znajduje się pomnik upamiętniający wędrówkę tym szlakiem naszego świętej pamięci papieża Jana Pawła II. Tutaj kardynał Wojtyła przebywał w 1978 roku na urlopie. Ten betonowy pomnik postawili jego krakowscy przyjaciele w 1979 roku. Nad brzegiem jeziora odbywają się msze święte m.in. w rocznicę śmierci papieża. W 2003 roku na drzewie zawieszono dębowy krzyż z wyrzeźbionymi wiosłami i głową Chrystusa. Szlak kajakowy po Rurzycy jest nazywany imieniem Jana Pawła II .

Rzeka Rurzyca


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Rzeka Gwda

Rzeka Gwda


Autor: ryszardgol1


Rzeka Gwda o długości 145 km to najdłuższy prawy dopływ Noteci.


Rzeka Gwda o długości 145 km, najdłuższy prawobrzeżny dopływ Noteci, wypływa z jeziora Studnica na wysokości 139,4 m n.p.m.. Płynąc na południe, uchodzi do rzeki Noteci w miejscowości Ujście na poziomie 46 m n.p.m.. Spośród rzek Pomorza Zachodniego posiada największe dorzecze o powierzchni 4943 km2. Posiada liczne dopływy, które zasilają Gwdę swymi wodami. Należą do nich: Nizica, Dołga, Czernica, Szczyra, Debrzynka, Płytnica, Rurzyca, Piława i Głomnia. Rzeka Gwda w dużej części została zasiedlona przez bobry. Jest to dużym urozmaiceniem i jest co obserwować podczas połowów.

Gwda


Rzeka posiada ogromną różnorodność krajobrazu i przyrody. Charakteryzują je pola i łąki równiny sandrowej, dalej bór sosnowy z wznoszącymi się nad wodą zalesionymi wzgórzami, często fantazyjne kształty linii brzegowej, natkniemy się też na liczne odnogi rzeczne. Towarzysząca rzece strefa lasów nazywana jest Puszczą nad Gwdą. Można tu spotkać dziki, sarny i jelenie. Występują tu również głuszce, żurawie i czaple.

Atrakcją dla miłośników militariów jest pozycja przednia niemieckiej linii obronnej, tzw. Wału Pomorskiego, która przebiegała wzdłuż Gwdy. Dla zainteresowanych zabytkami techniki ciekawostką będzie zbudowany na początku XX wieku zespół elektrowni wodnych. Gwda jest atrakcyjnym szlakiem kajakowym. Jest to szlak dość długi, malowniczy i urozmaicony.

Rzeka Gwda prawie na całym odcinku zaliczana jest do rzek nizinnych, za wyjątkiem odcinka od jazu na wysokości miejscowości Tarnówka do mostu drogowego w miejscowości Krepsko, gdzie zaliczana jest do rzek typu górskiego. Rybostan to: płoć, lin, karp, leszcz, szczupak, okoń, brzana i inne drobne gatunki. Na odcinku górskim ponadto jest głowacica, lipień, pstrąg, kleń i parę innych gatunków.

Gwda


Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Ranking fiordów jakie warto zobaczyć w Norwegii

Ranking fiordów jakie warto zobaczyć w Norwegii


Autor: Mateusz Pięta


Długo zastanawialiśmy się, czy można stworzyć ranking, na jaki się odważyliśmy. Problemem jest dość duża liczba startujących kandydatów, ponieważ łącznie w Norwegii znajduje się blisko 1200 fiordów.


Norwegia ma łączną powierzchnię 385 252 km² i liczy 5 165 802 mieszkańców (2015). Graniczy ze Szwecją niemal na całej długości granicy. Długa, mierząca ponad 20 tys. kilometrów linia brzegowa znana jest z charakterystycznych zatok, czyli fiordów, które będziemy opisywać w dalszej części artykułu.

1. Nærøyfjord
Miejsce pierwsze zajmuje Nærøyfjord. Nie powinna być to szokująca informacja dla tych, którym udało się zobaczyć tą zatokę na żywo podczas wycieczki do Norwegii. To jeden z najbardziej spektakularnych fiordów na świecie. Jego szerokość w najwęższym miejscu, to zaledwie 250 metrów. Dech w piersiach zabiera fakt, że fiord ten otoczony jest wysokimi górami. Jego urok najłatwiej docenimy podczas rejsu po fiordzie. Turyści odwiedzający to miejsce przez cały sezon odwiedzają również sąsiednie Aurlandsfjorden i Flåm. Taki rejs to punkt obowiązkowy w programie każdego turysty wybierającego się w ten zakątek świata.

2. Sognefjord
Zasłużone miejsce na naszej liście. Jest to najdłuższy fiord Norwegii, a zarazem najdłuższy fiord na świecie. Jest to doskonałe miejsce, aby w jednej okolicy, zwiedzić i zobaczyć jak najwięcej ciekawych elementów natury, spotykanych tylko w Norwegii. W pobliżu znajduje się Jostedalsbreen – lodowiec, który ogłoszony został mianem największego na kontynencie europejskim oraz najwyższy szczyt Norwegii - Galdhøpiggen (2469 m n.p.m.).

3. Geirangerfjord
Fiord ten (podobnie jak jego poprzednik opisany na pierwszym miejscu) znajduje się na Liście UNESCO. Zatokę tą cechuje surowość i naturalność. Majestatu dodają mu wodospady takie jak: Brudesløret (w tłumaczeniu „Ślubny Welon”) i De syv søstrene („Siedem Sióstr”). Wybierając się na rejs w okolice Geirangerfjord zobaczymy wówczas nie tylko wodospady, ale i zachwycający górski krajobraz wokół fiordu.

Podsumowując.
Norwegia to bajkowa kraina wąskich, wcinających się w strzeliste wzgórza fiordów, nietopniejących lodowców, wodospadów spływających kaskadami po zboczach gór. Dzika i surowa natura dostępna jako nieliczna na świecie, to nie jedyne zalety tego miejsca — spektakularne budowle i kultura mieszkańców wzbogacają niesamowite wrażenia. Norwegia może być idealnym miejscem na urlop dla osób, których nie satysfakcjonuje tygodniowe leniuchowanie na plaży i duża ilość słońca.


Czytaj więcej na: fiordy Norwegia.
Autor: Mateusz Pięta

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Weekend? Kierunek Ostrów Mazowiecka!

Weekend? Kierunek Ostrów Mazowiecka!


Autor: Milena Bros


Nie tylko latem warto zwiedzać niepoznane dotąd zakątki. Złota polska jesień to wspaniała okazja, by zafundować sobie ciekawy weekendowy wypad. Jeśli macie ograniczony budżet, warto wybrać się do którejś z malowniczych polskich miejscowości – na przykład do Ostrowi Mazowieckiej oferującej mnóstwo atrakcji.


Ostrów Mazowiecka to malownicze, niewielkie miasto położone w sąsiedztwie lasów Puszczy Białej. Miejscowość uzyskała prawa miejskie już w 1434 roku decyzją Bolesława IV - może więc poszczycić się ciekawą historią i bogatą tradycją. Zobaczyć tutaj można wiele ciekawych zabytków, miejsc pamięci i ważnych pozostałości minionych wieków.

Rowerowa Ostrów Mazowiecka

Wiosną, latem i jesienią dużą atrakcję Ostrowi Mazowieckiej stanowi malownicza trasa rowerowa im. Wojciecha Bogumiła Jastrzębowskiego. Punktem startowym dla tej drogi jest staw miejski w Ostrowi Mazowieckiej, zaś meta znajduje się na nadbużańskiej plaży w Broku. Na początku trasa przebiega wzdłuż ulicy Warszawskiej mijając kaplicę upamiętniającą ostrowskich powstańców styczniowych. Następnie przecina miejscowość Starą Grabowinicę, Nową Grabownicę, lasy sosnowe – pozostałości po prastarej Puszczy Białej oraz okolice ruin Zamku Biskupów Płockich w Broku.

Gród ostrowski na Szlaku Książąt Mazowieckich

Tradycja powiada, że na wzniesieniu, na którym znajduje się współczesna rekonstrukcja grodu, stał niegdyś dwór książęcy. Niemniej jednak rekonstrukcja nie jest wiernym odwzorowaniem znajdujących się tutaj średniowiecznych zabudowań, lecz raczej znakiem historycznym upamiętniającym przeszłość i pozwalającym kultywować tradycję.

Ogródek Jordanowski

W miejscu, gdzie dziś znajduje się Ogródek Jordanowski kilka wieków temu – w okresie średniowiecza mieścił się letni dwór książąt mazowieckich, a następnie rezydencja Zygmunta Augusta. Odbyło się tutaj wiele ważnych wydarzeń historycznych – wiele intrygujących szczegółów można dowiedzieć się na miejscu.

Lotnisko Grądy

Nie tylko trasa rowerowa daje możliwość aktywnego wypoczynku w okolicach Ostrowi Mazowieckiej. Niedaleko tego miasta, w odległości 10 km na północny zachód znajduje się bowiem lotnisko oferujące sporo atrakcji. W tym miejscu można oddać skok spadochronowy oraz skorzystać z oferty lotów widokowych. To jednak nie wszystko. Być może wizyta w tych okolicach okaże się początkiem dłuższej podniebnej przygody. Targor Flight Club prowadzący wspomniane lotnisko prowadzi także kurs pilota samolotu, na którym można zdobyć licencję pilota samolotowego. W zależności od rodzaju licencji, kurs ma różny przebieg.*

Małe miasto to w sam raz miejsce na weekendowe wypady, bowiem starczy czasu, by zobaczyć jego najważniejsze punkty. Niemniej jednak Ostrowia Mazowiecka jest tak ciekawa i klimatyczna, że większość turystów z pewnością zostałaby tutaj na dłużej. Jeśli nie macie pomysłu jak spędzić najbliższą sobotę, Ostrowianie zapraszają!


* Cenę kursów pilota i lotów widokowych można sprawdzić na stronie Aeroklubu - tutaj.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Wakacje z biurem podróży – wady i zalety

Wakacje z biurem podróży – wady i zalety


Autor: Magdalena Kajzer


Wyobraź sobie piękną, czystą, piaszczystą plażę, w tle lazurowe morze, a za Twoimi plecami luksusowy hotel z basenem i open barem....Wakacje „all inclusive” kuszą odrobiną luksusu, komfortem wypoczywania i beztroską. Nic nie robisz, tylko leżysz i relaksujesz się.


Niejeden z nas marzy o takich wakacjach, nic zatem dziwnego, że coraz więcej osób wyjeżdża na wakacje organizowane przez biura podróży. Ceny takich wyjazdów nie są wysokie, płacimy raz i nie musimy już o nic się martwić. Czy na pewno? No właśnie....Dlatego postanowiliśmy sprawdzić wady i zalety wakacji z touroperatorami.

Dlaczego coraz chętniej wyjeżdżamy na wycieczki z biura podróży?

W ubiegłym roku 24% Polaków wyjechało na wakacje zorganizowane – tak wynika ze statystyk przygotowanych przez biuro prasowe Mondial Assiatnce. W tegorocznym sezonie letnim liczby te mają ulec zmianie, szacuje się, że na wycieczki z biurem podróży wyjedzie około 30% turystów. Co jest tego powodem? Ankietowani urlopowicze wymieniają kolejno brak formalności i konieczności samodzielnej organizacji, zaufanie do sprawdzonego biura podróży (a o jego wyborze decydują opinie znajomych, wiarygodność i doświadczenie) i cenę.

Zalety wakacji z biurem podróży

Komfortowe, beztroskie odpoczywanie – dzięki wycieczce zorganizowanej można na takie liczyć. Nic nie jest na naszej głowie, nie musimy się martwić dojazdami, zakwaterowaniem czy wyżywieniem. Wszystko mamy podsuwane pod nos. Możemy się tylko relaksować, na plaży albo w przyhotelowym basenie. Po drugie, wakacje wykupione u touroperatora są coraz tańsze, za całość czasem płaci się około 1000 zł. Można znaleźć mnóstwo promocji, okazji, np. last minute czy zniżki dla rodzin z dziećmi.

Wielu turystów ceni sobie „all inclusive” - dla niektórych to odrobina luksusu w niskiej cenie. Drinki za darmo, animacje dla dorosłych i dzieci, pełne wyżywienie. Niektórym to w zupełności wystarczy. Dużym plusem jest możliwość zwiedzania z przewodnikiem – można poznać historię ciekawych miejsc, te wycieczki fakultatywne są odgórnie organizowane, wystarczy wsiąść w autokar i jechać na miejsce, przewodnik ma plan i dba o wszystko.

Wycieczka organizowana przez biuro podróży wiąże się z też z tym, że dba o nas rezydent – osoba, która pomaga w razie kłopotów, informuje o wszystkim, słowem – służy wsparciem podczas trwania wypoczynku. Dzięki temu nie trzeba się o nic martwić, np. w razie problemów ze zdrowiem czy na wypadek kradzieży.

Wady wyjazdów zorganizowanych

Głównym minusem wycieczek organizowanych przez biuro podróży jest mniejsza niezależność. Podróżuje się w grupie, wśród wielu innych osób (niekoniecznie przyjaznych i otwartych na nowe znajomości), trzeba być przygotowanym na malkontentów czy imprezowiczów. Po drugie wakacje z touroperatorem oznaczają przewidywalny program – plażowanie, wypoczynek w hotelu, czasem jakaś wycieczka fakultatywna. Nie ma szans na spontaniczne wypady i szersze poznanie innej kultury poprzez zwiedzanie różnych (niekoniecznie typowo turystycznych) atrakcji czy stołowanie się w lokalnych knajpkach. Czasem na wyjazdach zorganizowanych po prostu wieje nudą. Wszystko jednak zależy od sposobu odpoczywania – dla jednych takie nicnierobienie jest najlepszą formą relaksu, a dla innych katorgą. Tym drugim zdecydowanie odradzamy wakacje z biurem podróży.

No, a co z ubezpieczeniem?

Wyjeżdżając z biurem podróży, ma się wszystkie formalności zapewnione. Ale zaraz, zaraz - niekoniecznie tak jest. Bardzo ważną kwestią na wakacjach zagranicznych jest ubezpieczenie turystyczne, które pokrywa ewentualne koszty leczenia i gwarantuje pomoc w razie następstw nieszczęśliwych wypadków. Część touroperatorów dołącza je w cenie wyjazdu – warto to jednak sprawdzić. Czasem może się okazać, że polisa i owszem jest, ale grupowa z najniższymi sumami gwarancyjnymi, zapewniająca minimalną ochronę. Dlatego lepiej samemu wybrać najlepsze ubezpieczenie. Dopasowane do potrzeb, chroniące nie tylko zdrowie, ale i bagaż czy pokrywające koszty rezygnacji z wycieczki (za anulowanie wyjazdu słono się płaci). Zakres takich polis można sprawdzić i wyliczyć cenę w kalkulatorze ubezpieczeń turystycznych na wakacyjnapolisa.pl. Dzięki temu zaoszczędzisz, ale zapewnisz sobie pełną ochronę na czas wyjazdu. Warto o tym pamiętać.

To jechać czy nie jechać?

Na to pytanie musi sobie każdy sam odpowiedzieć. Wszystko zależy od tego, czy zalety wyjazdu są dla Ciebie faktycznie zaletami, albo czy te wady są dla Ciebie czymś nie do przejścia. Jeśli lubisz wypoczywać, leniuchując, bez zmartwień na głowie i nie dla Ciebie spontany i szaleństwa, to z pewność na takich wakacjach się odnajdziesz i wypoczniesz jak nigdy. Jeśli wolisz jednak niezależność i przygody, odpuść sobie wojaże z biurem podróży i daj się ponieść wakacyjnym emocjom. Tak naprawdę to nie ma znaczenia, jak spędzisz swój urlop. Bo najważniejsze i tak jest jedno – solidny odpoczynek i oderwanie się od codzienności. A reszta to tylko dodatek.


Sprawdzisz takie ubezpieczenia na wyjazd na wakacyjnapolisa.pl - tam możesz w kalkulatorze porównać zakres i ceny poszczególnych pakietów i wybrać najbardziej dopasowaną do swoich potrzeb polisę na wakacje z biurem podróży!

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Luksus to za mało powiedziane - Burj al Arab

Luksus to za mało powiedziane - Burj al Arab


Autor: Marta Pustuł


Stojąc na tarasie w pałacu szejka Zayeda i obserwując jego ogrom i piękno, ciągle coś innego przyciąga wzrok. Na moment nie liczą się arcypiękne zdobienia, krystalicznie czysta rzeka, która przepływa wzdłuż pałacu i w której widać różnokolorowe dno. Liczy się tylko on. Burj al Arab.


Skala światowa dotycząca ilości przyznawanych gwiazdek dla hoteli jest ograniczona. Nie wiem, kto wpadł na pomysł, żeby ograniczać Zjednoczone Emiraty Arabskie, ponieważ ich Burj al Arab jest tak wyjątkowy, że dla niego ta skala pierwszy raz musiała zostać poszerzona. Hotel jest siedmiogwiazdkowy. Co czyni go tak unikatowym? Już sam wygląd, zmieniające się kolory, którymi rozbłyska w nocy, podjazd pod same drzwi Rolls – Roycem, helikopter oddany do dyspozycji gości, złote klamki w najdroższych apartamentach. Do pokoju przypisany jest pokryty 24-karatowym złotem iPod, który pełni rolę concierge. 9 restauracji kusi swoim wyjątkowym menu z kuchniami z całego świata. Jedna z nich – Al Mahara („ostryga”) znajduje się pod wodą, a goście są dowożeni do niej w wyjątkowy sposób. Wchodzą do windy, która symuluje łódź podwodną. Jadąc w niej mamy wrażenie, że znajdujemy się w akwarium. Po wyjściu z trwającej trzy minuty przejażdżki znajdujemy się w prawdziwym akwarium. Niesamowite wrażenie, kiedy koło ciebie przepływają ryby, lub kołysze się rafa koralowa. Jednak kiedy jest trzecia w nocy, a nam zachce się kanapki z masłem orzechowym, wystarczy zadzwonić do prywatnego szefa kuchni, który przez 24 h spełni każdą naszą kulinarną zachciankę. W każdej łazience znajduje się jacuzzi, sypialnie mają poduszkowe menu (do wyboru mamy jedynie 13 rodzajów poduszek, ale jeśli żadna nie będzie odpowiadać, nasz osobisty kamerdyner zamówi taką, która nam odpowiada). Do każdego gościa hotelowego przypisanych jest 6 pracowników, żeby każde, najdrobniejsze pragnienie zostało szybko i profesjonalnie spełnione.

Na uwagę zasługują również różnego rodzaju iluminacje i niewiarygodne pokazy fajerwerków, które odbywają się podczas ważniejszych świąt. To jest coś, co robi wrażenie i na długo zostaje w pamięci.

Burj al Arab budowany był przez 3,5 tysięcy robotników (głównie emigrantów), przez zaledwie pięć lat (1994-1999), został zaprojektowany przez brytyjskiego architekta Toma Wrighta. Hotel stał się ikoną, symbolem Dubaju, jak wieża Eiffla dla Paryża. Jest najwyższym na świecie tego typu budynkiem (321m)

Emiratczycy słyną ze swojej fantazji. Jak już wspomniałam, hotel jest idealnie widoczny z pałacu szejka Zayeda, (to dzięki niemu Emiraty się połączyły i są potęgą po odkryciu ropy, a nie prowadzą ze sobą walk), jednak jest on na tyle wysoki, że robiłby cień na pałac. Co w tej sytuacji robią Emiratczycy? Usypują sztuczną wyspę oddaloną od brzegu o 280 metrów i tam decydują się na budowę hotelu, za 650 milionów dolarów.

Jednak nie tylko odpowiednia ilość pieniędzy pozwoli nam na spędzenie nocy w bajkowym Burj al Arab. Przy dokonywaniu rezerwacji zostaniemy dokładnie poinformowani jaki dress-code nas obowiązuje, jak powinniśmy się zachowywać, jak mówić. Jest to hotel o najwyższym standardzie, dlatego jego goście muszą być tacy sami.

Hotel nie jest dostępny dla każdego, nie możemy wejść i go zwiedzać, tylko dlatego, że chcemy. Zresztą, kto chciałby, żeby obca osoba robiła mu zdjęcia jak je albo wypoczywa. Można jednak wykupić śniadanie, które daje nam dostęp do hotelu. Na przykład restauracja Al Muntaha, („najwyższa”, „ekstremalna”) podczas śniadań, daje swoim gościom dostęp do pięknej panoramy Dubaju. (cena za śniadanie to ok. 100 dolarów za osobę)

Burj al Arab ma już konkurencję. Dość szybko wybudowano Emirates Palace w Abu Dhabi, czy The Pantomimum, jednak to właśnie słynny żagiel jest wizytówką rozpoznawalną na całym świecie.

PS. Jest tylko jedno słowo, które opisuje hotel i cały Dubaj – bajka.


Marta Pustuł

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Gwizdy i jaszczury na Gomerze

Gwizdy i jaszczury na Gomerze


Autor: k.jarmusz


Czym może nas zadziwić Gomera, mniejsza siostra Teneryfy? Takich zjawisk jak tutaj, ciężko szukać w innych miejscach na ziemi. I choć Wyspy Kanaryjskie cieszą się dużą popularnością wśród polskich turystów, jednak niewielu z nich dotarło właśnie tutaj.


Gomera to niewielka, rzadziej odwiedzana wyspa archipelagu Wysp Kanaryjskich. Choć pozornie taka jak inne, położone blisko niej, jednak kryje niezwykłe zjawiska. Okazuje się, że można tam usłyszeć… gwizdy. Gdy za plecami usłyszymy dość charakterystyczne, przeciągłe gwizdanie, nie należy się oburzać. To gwizdany dialekt języka hiszpańskiego. Przed czasami smartfonów, miał on swoje wytłumaczenie praktyczne. Gomera, oprócz wulkanicznych, dziewiczych plaż posiada także wyjątkowo malownicze barrancos, czyli trudno dostępne wąwozy górskie. Takim językiem można porozumiewać się na duże odległości. Do dziś posługują się nim pasterze, a odgwizdana informacja np. o zaginionej owcy obiega wyspę w kilka minut. Język gwizdów pojawił się na Gomerze dzięki rdzennym mieszkańcom Wysp Kanaryjskich – Guanczom, którzy rządzili aż do 1494 r., zanim wyspy zostały ostatecznie podbite przez Hiszpanię. Pozostało po nich parę toponimów, ryty naskalne, lecz także, co ciekawe, także wspomniany język gwizdów, czyli el silbo. Hiszpańscy naukowcy badając te gwizdy odkryli, że są one odbierane przez tę samą półkulę mózgu, co normalna rozmowa. Aby chronić ten unikatowy język, od lat 90 XX wieku, jest on nauczany w szkołach podstawowych.

Info: https://www.youtube.com/watch?v=PgEmSb0cKBg

Nie tylko język przetrwał na tej przedziwnej wyspie. Jeżeli chcemy zobaczyć, jak wyglądały puszcze porastające Europę, tuż przed epoką lodowcową, czas odwiedzić Park Narodowy Garajonay. Obejmuje on ochroną prastary las wawrzynowy, zabytek endemicznej przyrody, liczący sobie setki tysięcy lat. Został on, podobnie jak Park Narodowy el Teide na Teneryfie, wpisany na listę Dziedzictwa Narodowego UNESCO. Poskręcane konary, mgły, mchy i ogromne paprocie, to odpowiednie tło dla trochę przerażających, ale niegroźnych, ogromnych jaszczurek gomeryjskich. Wulkaniczne plaże Gomery, to jedne z tych nielicznych dziewiczych plaż w Europie, na których nie będziemy się tłoczyć z leżakami. Czeka tam prawie nieznana plaża Avalos, częściej odwiedzana la Caleta lub romantyczna dolina Hermigua.

Jak dotrzeć na Gomerę?

Październik to dobry czas na odwiedzenie Gomery. Wycieczki do tego zjawiskowego miejsca są dosyć drogie, gdyż nie ma tam mocno rozbudowanej bazy hotelowej. Jednak można wybrać się tutaj, przebywając na sąsiedniej Teneryfie, która jest z kolei dość często odwiedzaną i lubianą przez turystów wyspą. Według porównywarki cena tygodniowego pobytu na Teneryfie, to koszt zaczynający się od 1 700 zł. Stamtąd, z południowego portu los Cristianos, za ok. 240 zł w dwie strony, dopłyniemy promem na Gomerę.


Travelplanet

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Przepis na długi weekend? Wycieczka!

Przepis na długi weekend? Wycieczka!


Autor: Aneta Malinowska


Wielkimi krokami, ku uciesze wszystkich, zbliża się długi weekend. Trzy dni porządnego odpoczynku, hmm cóż chcieć więcej... Wykorzystując ładną pogodę warto aktywnie spędzić czas (dla przypomnienia odsyłam do artykułu "Wyciszenie i relaks").


Jeżeli posiadacie dzieci - na pewno będą ucieszone z wycieczki. Jeśli natomiast macie tylko swoją drugą połówkę, to ona będzie zadowolona z weekendu we dwoje.

Jeżeli mieszkacie w okolicach Białegostoku lub też ogólnie w województwie podlaskim, warto skorzystać z okazji i zwiedzić rodzime okolice. Dla osób, których planowanie nie jest najmocniejszą stroną, przedstawię teraz kilka miejsc, które warto zobaczyć.

Każdy białostoczanin zapewne zna historię i miejsca godne polecenia w swoim mieście (jeżeli zwiedzaliście kiedyś Białystok, możecie w komentarzach podzielić się wrażeniami i miejscami, które wg Was warto zobaczyć). Dlatego ja stwierdziłam, iż przedstawię miejsca spoza stolicy województwa podlaskiego. Zaczynamy!

1. Kładka nad Narwią Śliwno-Waniewo

Drewniany pomost nad rzeką Narew i jej rozlewiskami. Został zbudowany pomiędzy miejscowościami Śliwno i Waniewo. Aby na niego się dostać musimy najpierw przeprawić się ruchomą platformą. Aby platformę wprawić w ruch trzeba ciągnąć za łańcuch. Drewnianą kładkę otaczają rozlewiska rzeki. Pomost jest solidny, wzmocniony. Nie musimy się obawiać, że wylądujemy w sadzawce. Kładką można przejść z Waniewa do Śliwna lub też ze Śliwna do Waniewa. Należy jednak pamiętać o tym, że trasę trzeba pomnożyć razy 2, gdyż tą samą drogą wracamy na parking.

2. Zerwany most w Kruszewie

Gdy jesteśmy w Śliwnie warto po drodze wstąpić do Kruszewa na zerwany most. Legenda głosi, że postanowiono połączyć Jeżewo z Białymstokiem. W związku z tym, że na trasie płynęła rzeka, postanowiono wznieść most. Powstał projekt i w okolicach 1900 roku rozpoczęto budowę. Jednakże ze względu na podmokłe tereny budowa okazała się żmudna i trwała bardzo długo. Jak legenda podaje, swoją pomoc miał zaoferować sam diabeł. Robotnicy zgodzili się. I tak zawarto pakt: w zamian za budowę, ofiarą diabła miała być pierwsza osoba, która przejdzie przez most. Budowla powstała błyskawicznie.

Potem przyszedł czas rozliczeń. Jednak aby oszczędzić ludzi, przegnano po moście ślepego, kulawego konia. Diabłu nie spodobała się zapłata. Ogłosił on robotnikom, że każdy wybudowany w tym miejscu most będzie stał 11 lat, po czym wybuchnie wojna, w której most zostanie zniszczony. Przepowiednia ta sprawdziła się dwa razy. Pierwszy raz w 1914 r. w 11 lat po zakończeniu budowy mostu w 1903 r. podczas wybuchu I Wojny Światowej oraz drugi raz w 1939 r. podczas II Wojny Światowej w 11 lat po odbudowaniu spalonego mostu. Teraz ludzie nawet nie myślą o odbudowie, gdyż czekałaby nas wojna.

3. Góra Strękowa

Jeśli myślicie o dalszej wycieczce musicie koniecznie odwiedzić Strękową Górę. Niezwykły krajobraz i wartość historyczna zapewne Was zachwyci. Gdy już wdrapiecie się na sam szczyt, rozciągnie się przed Wami przepiękny widok wsi położonej nad samą Narwią. Ponadto na górze zachowały się ruiny umocnień, z których obroną kierował Władysław Raginis. Było to w czasie walk, we wrześniu 1939 roku. Obrona bunkra na Górze Strękowej trwała do wyczerpania zapasów amunicji. Ostatniego dnia walki Władysław Raginis wysadził w powietrze schron, ginąc na miejscu. Dziś to miejsce nazywane jest "Polskimi Termopilami".

Zwiedzanie wcale nie musi być nudne. Wystarczy wybrać odpowiednią trasę i ruszyć ku przygodzie. Wrażenia i wspomnienia będą niezapomniane. Dzięki temu połączymy przyjemne z pożytecznym.


Aneta Łuczyńska

Biuro Obsługi Klienta

www.safeserver.pl

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Wybierasz się na wakacje? Zobacz jakie gadżety mogą Ci się przydać!

Wybierasz się na wakacje? Zobacz jakie gadżety mogą Ci się przydać!


Autor: Artur


Lato w pełni. Dla uczniów i studentów rozpoczął się czas beztroskich wakacji, a dla wszystkich pracujących czas zasłużonych urlopów. Niezależnie od tego gdzie wyjeżdżamy i jak zamierzamy spędzić czas, warto zabrać ze sobą kilka urządzeń. Przedstawiamy gadżety, które mogą przydać się na wczasach.


Czytnik e-booków

Must have dla każdego wielbiciela książek, choć nie tylko. Książka lub czytnik e-booków może przydać się podczas deszczowych dni lub kiedy będziemy opalać się na plaży. Wiele osób zarzuca czytnikom e-booków „brak duszy”, którą posiadają tradycyjne książki. Jednak nie należy zapominać o ich niewątpliwych zaletach. Przede wszystkim w pamięci urządzenia możemy zapisać nawet kilkaset pozycji, a sam czytnik waży i zajmuje tyle samo miejsca, co jedna mała książka.

Oprócz tego, niektóre urządzenia umożliwiają przeglądanie stron internetowych czy odtwarzanie plików mp3. Kolejnym atutem są ceny czytników, które w ostatnich latach mocno spadły. W sklepach dostępne są już modele w cenie od 69 złotych. Za bardziej zaawansowane urządzenie będziemy musieli zapłacić nawet 500 złotych.


Bank energii

Niezależnie od tego czy zamierzamy spędzić wakacje w Polsce czy za granicą, czy wybierzemy się w góry, nad morze czy jezioro, wszędzie zabierzemy ze sobą smartfon. Telefon stał się nieodłącznym towarzyszem naszych podróży. Bez względu na to gdzie wyjeżdżamy, on zawsze jest z nami. Nowe telefony oprócz wielu zalet mają jednak jedną dużą wadę – baterię, która szybko się wyczerpuje.

Producenci gadżetów elektronicznych pomyśleli i o tym. W sklepach dostępne są banki energii, czyli niewielkie przenośne akumulatory, dzięki którym możemy doładować baterię telefonu lub tabletu w każdym miejscu i o każdej porze.

Dla najbardziej wymagających powstały power banki o pojemności sięgającej 10000mAh. Takie rozwiązanie proponuje np. firma Maxell. Banki energii tej marki naładują baterię smartfonu nawet pięć razy, bez potrzeby dostępu do gniazdka sieciowego. Dzięki temu urządzeniu naładujemy nie tylko baterię telefonu, ale też tabletu czy wspomnianego wyżej czytnika e-booków.


Obudowa ochronna

Skoro już mowa o smartfonach i tabletach, to oprócz dodatkowego źródła energii, na wakacjach może przydać się również ochronna obudowa na urządzenia mobilne. W sklepach mamy ogromny wybór wszelkich pokrowców na telefony, dlatego warto zwrócić uwagę nie tylko na wygląd, ale przede wszystkim na to, czy obudowa ochroni nasz gadżet np. przed upadkami z wysokości. Dobrym wyborem może okazać się zakup obudowy, która absorbuje wstrząsy i zapobiega zniszczeniu delikatnej obudowy tabletu, smartfonu czy czytnika e-booków.

Jeżeli wybieramy się nad morze lub jezioro i mamy na uwadze bezpieczeństwo naszego smartfonu warto również zwrócić uwagę na obudowy nie tylko odporne na wstrząsy i upadki, ale chroniące telefon również przed działaniem wody i piasku. W sklepach można odnaleźć także „kamizelki ratunkowe” dla smartfonów. Dzięki nim, nie musimy obawiać się zatonięcia telefonu – urządzenie będzie spokojnie unosić się na wodzie.

Słuchawki wodoodporne

Jeśli zabezpieczyliśmy już przed morską tonią swój smartfon czy tablet, dobrze byłoby do tego dołączyć również wodoodporne słuchawki. Tego typu gadżet przyda się nie tylko podczas wizyty na basenie, ale też podczas uprawiania sportu. Słuchawkom takim nie straszny jest pot ani deszcz. Charakteryzują się wysokim stopniem ochrony przed skutkami krótkotrwałego zanurzenia w wodzie. Ich obudowa przy chwilowym kontakcie z cieczą w znormalizowanych warunkach dotyczących ciśnienia i czasu, powinna uniemożliwiać wnikanie takiej ilości wilgoci, która powodowałaby szkodliwe skutki. W dodatku dzięki specyficznej konstrukcji dopasują się do ucha i nie wypadną nawet przy intensywnych ruchach.

Odtwarzacz MP3, GPS, kamera, aparat…

…i wiele innych. Można by tak wymieniać, jednak wszystkie te funkcje bezproblemowo spełniają dzisiaj smartfony. Mając telefon z wystarczająco dużym wyświetlaczem, możemy na nim również obejrzeć film lub poczytać książkę. Nie zawsze jest to komfortowe, ale pozwala zabić czas, kiedy za oknem pada deszcz lub gdy spóźnia się pociąg.


Artur

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Spacer w chmurach, czyli oryginalny pomysł na weekend!

Spacer w chmurach, czyli oryginalny pomysł na weekend!


Autor: Diana Popowicz


Szukasz ciekawego miejsca, na wyjątkowy, pełny atrakcji weekend na Dolnym Śląsku i w jego okolicy? Lubisz aktywnie spędzać czas? Pasjonują Cię góry i otaczająca przyroda? Spacer w chmurach - to gwarancja wyjątkowych i niezapomnianych przeżyć dla osób w każdym wieku!


Ścieżka w chmurach to ogromna, finezyjna budowla, położona po czeskiej stronie Masywu Śnieżnika, w miejscowości Dolni Morava, nieopodal Kotliny Kłodzkiej. Zbudowana została w 2015 roku, na wysokości 1116 m n.p.m., na zboczu góry Slamnik. Sama wieża mierzy 55 m, a do jej budowy wykorzystano 380 ton stali, 300 m3 modrzewiowego klejonego drewna oraz 250 m3 heblowanych pełnych modrzewiowych bali.

Na szczyt konstrukcji można dostać się bezpieczną, szeroką, 700-metrową kładką. Trasa spacerowa jest unikalna, stanowi swoistą ucztę dla zmysłów. Dostajemy się na wysokość obłoków, nieco ponad naszymi głowami krążą ptaki, dookoła roztaczają się bajeczne krajobrazy i pejzaże. Spacerując dostrzec możemy imponujące grzbiety Karkonoszy i Jeseników a także całą, przepiękną i malowniczą Dolinę rzeki Morawy. Konstrukcja budowli sprawia, że z każdym krokiem zyskujemy nową perspektywę i inne spojrzenie na okolicę.

Miejsce to dostosowane jest dla dzieci, rodziców z wózkami oraz osób niepełnosprawnych. Szerokie, płaskie kładki zapewniają duży komfort i swobodę jazdy. Poza tym trasa otoczona jest barierkami, z siatką, przez co jest w pełni bezpieczna dla najmłodszych.

Na ścieżce znajdują się liczne tarasy widokowe, zaś na jej szczycie stworzono ogromną, siatkową trampolinę, tzw. kroplę. Będąc tam, a wiec na wysokości ponad 50 metrów dokładnie widzimy, co znajduje się pod naszymi stopami, co niewątpliwie potęguje wrażenia i dostarcza dodatkowych, mocnych wrażeń. Dla śmiałków przygotowano również dodatkowe atrakcje, niosące dreszczyk emocji i sporą dawkę adrenaliny. Istnieje możliwość zjazdu ze szczytu specjalną, wyprofilowaną zjeżdżalnią, o długości ponad 100 metrów, osiągająca miejscami niewyobrażalna prędkość. Ponadto pomiędzy piętrami znajdują się liczne tunele oraz gniazda, zaś w połowie ścieżki stworzono tzw. rękaw, a więc niewielki tunel, w całości utkany z grubej siatki, którym można przejść na wyższy poziom ścieżki.

Obiekt ten ma również walor edukacyjny, bowiem na trasie znajduje się 12 różnorodnych zagadnień historycznych i przyrodniczych, opisanych na panelach edukacyjnych.

Spacer w chmurach, czy inaczej mówiąc ścieżka w obłokach to bez wątpienia prawdziwa podniebna przygoda! Odwiedzając Kotlinę Kłodzką, nie sposób pominąć tą wyjątkową budowlę, gwarantującą niezapomniane przeżycia!


Zobacz ścieżkę w obłokach i zaplanuj spacer w chmurach razem z Willą Diana, w której znajdziesz komfortowy nocleg.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.

Wypoczynek w Tatrach

Wypoczynek w Tatrach


Autor: Tomasz Zieracki


Góry nie to nie tylko miejsce do wędrowania i wspinania się. Wiele osób jeździ tam, by zażyć świeżego powietrza i podziwiać widoki. W Tatrach można spędzać czas na wiele sposobów, zarówno aktywnie, jak i biernie. Przekonaj się sam czy znajdziesz odpowiednie zajęcie dla siebie.


Ekstremalne wspinaczki

Pierwsza rzecz, która przychodzi na myśl większości młodych ludzi, gdy słyszą słowo "góry" to wspinaczka. Oczywiście po polskich Tatrach można się wspinać. Jednak nigdy nie wolno robić tego samemu. Należy pamiętać o trenerze i odpowiednim sprzęcie. Jest wiele odcinków, które są doskonałym wyzwaniem dla osób żądnych ekstremalnych przeżyć.

Piesze wędrówki

Jednak o wiele częściej jedziemy w góry, by przejść się po nich. Sam fakt obcowania z taką siłą i naturalnym środowiskiem sprawia radość i poprawia samopoczucie. Mimo dużego wysiłki i potu na czole każdy uczestnik pieszych wędrówek jest zadowolony.

Rowerowe zjazdy

Dla kolarzy również są wyznaczone specjalnie szlaki, które pozwalają na relaksacyjne pedałowanie, ale także ekstremalny zawrót głowy. Przed wybraniem się na jednośladową wyprawę powinieneś pamiętać o kasku, jedzeniu i piciu, a także przeciwdeszczowym ubraniu. W górach pogoda bardzo szybko się zmienia, więc nigdy nie wiadomo czy za dwie godziny nie będzie padało.

Wygrzewanie się w pełnym słońcu

Jadąc w góry wcale nie musisz aktywnie spędzać czasu. Jest wiele hoteli czy pensjonatów umieszczonych na płaskich terenach, gdzie z pewnością znajdziesz dla siebie miejsce i będziesz mogła spokojnie poleżeć na świeżym powietrzu, poczytać książkę i odpocząć od miejskiego zgiełku.

Miejsce inspiracji

Wielu artystów ucieka z estradowego szumu w ciche miejsca, by zebrać myśli i przygotować się do kolejnych wyzwań. Góry to niesamowita potęga, która przez wieki rozrywała ziemię, by wznosić się do góry. Tak niezwykłe zjawisko posiada nie tylko własną florę i faunę, ale także oryginalny klimat, który dla wielu osób jest inspiracją do zmian w życiu.

Małe, górskie chatki

Jeżeli nie chcesz wynajmować pokoju w pensjonacie lub hotelu, możesz skorzystać z przygotowanych turystycznych chatek. Dzięki temu możesz uwolnić się od ludzi i cieszyć w samotności niepokojącą aurą otaczających Cię gór. Jest to również idealne rozwiązanie dla zakochanych, którzy mogą miło spędzić czas we dwoje.

Dla dużych i małych

Nie musisz się obawiać, że Twoje dzieci będą się nudziły w górach. Dla nich również znajdziesz wiele atrakcji. A te najprostsze takie jak wspinanie się między drzewami czy wyścigi do pierwszego drzewa dadzą im wiele radości i pozwolą nacieszyć się świeżym, wolnym od spalin powietrzem.


Artykuł powstał dzięki życzliwości właścicieli strony www.willatatry.pl.

Licencjonowane artykuły dostarcza Artelis.pl.